Czasem piszę

Wpis

piątek, 01 lutego 2013

Tele-tele-telefony

Bardzo bym chciała, aby powstały jakieś normy regulujące używanie telefonów komórkowych w miejscach publicznych – ale chcieć to sobie mogę.

W środkach komunikacji miejskiej pewnie nadal 15 osób na 20 będzie gadało jednocześnie, w przychodniach babcie i dziadkowie nagle poczują potrzebę porozmawiania z wnusiami, a w przedziałach pociągów połowa pasażerów będzie co chwilę informowała swoich bliskich: „właśnie wsiadłem do pociągu”, „tak, już jadę”, „nie, stoimy w jakimś polu”, „chyba tracę zasięg”, „zaraz wysiadam”.

Mierzi mnie natomiast NIE-SA-MO-WI-CIE to, że lekarze odbierają telefon podczas przyjmowania pacjenta. Rozumiem, że nie każdy z nich musi odznaczać się wysoką kulturą osobistą, ale sądzę, że chociaż minimalny szacunek do pacjenta jest niezbędny. (Ale to tylko idealistyczne spojrzenie na świat).

No bo co?

Siedzisz u psychiatry, opowiadasz – dajmy na to – o swoich myślach samobójczych, a on tu sobie wyciąga telefon i mówi, co by chciał ze sklepu. Siedzisz u dentysty z rozdziawioną buzią, w której grzebie lekarz, by chwilę później tymi samymi dłońmi odebrać telefon i potwierdzić lanczyk o 13:00. Albo siedzisz na fotelu ginekologicznym z rozłożonymi nogami (jak cię Pan Bóg stworzył, a jakże), a ten porzuca cię na rzecz pogaduch przez telefon.

Noż kurwa.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
czasempisze
Czas publikacji:
piątek, 01 lutego 2013 10:57

Polecane wpisy